Dzisiejszy artykuł kieruję do wszystkich kobiet, które rozpoznają w sobie archetypową Atenę.To kobiety, które na co dzień funkcjonują głównie w sferze umysłu; są kompetentne, odpowiedzialne, logiczne, świetnie zorganizowane. To kobiety, które często uchodzą za te “ogarnięte”. Bo są. I są mega dzielne- potrafią wiele znieść, wiele zaplanować i zrealizować, a inni mogą na nie liczyć.
Jednak za tą intelektualną siłą, bardzo często stoi głębokie odcięcie od ciała, uczuć i własnej kobiecości. Doskonale to znam, ponieważ nie raz rozpoznawałam w sobie Atenę. I aktywnie nad tym tematem pracuję od wielu lat, dlatego się nim dzielę.
(artykuł powstał na podstawie mojego posta na Instagramie z 6.07.2025, ale jest znacznie rozszerzony)
Dlaczego o tym piszę?
Bo kocham ludzi. Z ich historiami, pytaniami, ścieżkami, momentami zwątpienia i przebłyskami jasności. To słuchanie nie jest bierne- z czasem stało się dla mnie wewnętrznym śledztwem. W opowieściach innych odnajduję coś więcej niż tylko los jednej osoby. Widzę w nich symbole, archetypy, wzorce, głosy przeszłych pokoleń/rodowe. Tworzy to wszystko w moim odczuciu- mapy do czegoś głębszego. I to właśnie jest moja pasja- a właściwie kilka pasji splecionych w jedno: psychologia, mitologia, symbolika i somatyka.
Z jednej strony głęboko wierzę, że wszystkie odpowiedzi są już w nas. A z drugiej – z Atenową dociekliwością lubię “grzebać”, tropić, układać wątki, szukać połączeń. Kiedyś Grzegorz Skwarek zrobił mi analizę z astrologii wedyjskiej i wyszło z niej, że najlepiej sprawdziłabym się w tym życiu jako… detektyw. I coś w tym jest. Moja praca to przecież ciągłe śledztwo. Tropienie korelacji. Także moja dusza czuje się ukontentowana haha. Bardzo to lubię; odsłanianie ukrytych wzorców w badaniach laboratoryjnych, czy w ciele -przez biochemiczne procesy, nawet pewne wzorce związane z tym- którym dzieckiem się ktoś urodził (biorą to też pod uwagę Chińczycy, a mnie uczono w feng shui czy na medycynie chińskiej- w postaci trigramów), historie rodu, powtarzalność sytuacji w rodzinie, czy wszystkie doświadczenia emocjonalne, którymi Klient będzie miał ochotę się podzielić, ale też.. reakcje Klienta na to co mówię (wiecie, ze 55% przekazu na konsultacjach odbywa się niewerbalnie poprzez tzw. mowę ciała). To wszystko bardzo pomaga, by zredukować poczucie bezsilności, a także w poprawia zdrowia.
Ale z czasem zrozumiałam też, jak ważny jest balans w tym wszystkim- o czym piszę. Bo wiedza potrafi karmić i jednocześnie przesłonić. Może pomagać w szukaniu siebie i zarazem być ucieczką od siebie. Może nas wyposażać, ale i nawet oddzielać od czucia. Ja sama miałam etap, gdzie zamiast czytać książki i słuchać podcasty- uczyłam się przebywania w ciszy, odpoczynku, nic-nierobienia; co było największą ulgą dla mojego układu nerwowego. Nie bez powodu to piszę w tym artykule o Atenie. Poza tym nie warto przywiązywać się do wiedzy zbyt kurczowo. Bo ona się stale zmienia, ewoluuje. Obala sama siebie:). Uśmiecham się, gdy widzę kolejne “wojny na racje” i licytacje na nowe “prawdy”. Tym bardziej, że 2026 rok ledwo się zaczął, a już piramida żywieniowa odwróciła się do góry nogami.
Myślę, że coraz częściej będziemy świadkami takich wydarzeń. W tym wszystkim, mam nadzieję, że coraz powszechniejsza będzie jednak świadomość: jaką my sami mamy moc i że to my też nadajemy wartość: słowom, wyborom, myślom. I kiedy sobie o tym przypominamy, nie potrzebujemy już zewnętrznych potwierdzeń.
Mitologia i mapa świadomości
Ale wróćmy do ..mitologii i tego – jak ją odczytuje dodatkowo. Gdy patrzę na mitologie- czy to Enuma Elisz, Biblię, eposy sumeryjskie, czy greckie* opowieści o bogach i herosach- widzę w nich nie tyle różne historie, ile różne języki opowiadające o tej samej rzeczywistości. Może o kondycji człowieka, może o drodze duszy, każdy wierzy w co innego (ja osobiście wierzę, że jestem też duszą). O tym, co Jung nazwał archetypem czyli uniwersalną siłą, która przybiera postać postaci, symboli, dramatów.
W tym sensie mitologie nie będą tylko zbiorem bajek, ale czymś na wzór mapy świadomości. Każda postać -od Enki po Mojżesza, od Inanny po Persefonę – jest jakby personifikacją energii, która działa również w nas. To narracje zakorzenione w zbiorowej nieświadomości, które pomagają nam rozpoznać siebie: gdzie jesteśmy w swojej wewnętrznej wędrówce, co wymaga przemiany, z czym się utożsamiamy.
Mówiąc za Arturem Lalakiem- wszystkie te źródła mogą opowiadać “jedną historię”: o oddzieleniu, upadku, pamięci i powrocie. O relacji z Bogiem (czy Boginią, Wyższym Ja), która ulega zerwaniu, by mogła zostać odzyskana z nową świadomością. Ciekawe?
*dygresja: wśród badaczy, rekonstruktorów kultury helleńskiej – pojawia się opinia, że rdzennie mitologia pochodziła od Hellenów i Grecy ją od nich przywłaszczyli
Czym są archetypy bogiń- i dlaczego warto je znać?
Każda kobieta nosi w sobie więcej niż jedną boginię. Lubię używać słowa boginie, bo wiele moich Klientek- ma bardzo zaniżone mniemanie o sobie, obserwuje i słyszę, że im to pomaga, a dla mnie i tak są potężnymi duszami.
Archetypy tutaj to nie sztywne wzorce, które nas ograniczają, ale – możemy nazwać to -wewnętrzne siły- energie psychiczne, które wpływają na nasze myśli, potrzeby, wybory i emocje. Mogą się zmieniać w zależności od etapu życia, okoliczności, wewnętrznych przemian. To nie jest siła zewnętrzna od której jesteś zależny.. noł noł (uciekamy od zewnątrz-sterowności, o której więcej pisałam w artykule o Jedzeniu emocjonalnym). To raczej pewien aspekt wewnętrzny, który posiadamy, na który MAMY WPŁYW, który po prostu obiera nazwę, JEST i świadomość tego jest ważna. Czasem jedna z tych energii (czyt. bogiń) dominuje, czasem dwie lub trzy rywalizują o głos. Czasem- my kobiety- jesteśmy Artemidą- niezależną, skupioną na własnej drodze. Innym razem Afrodytą -pełną pasji i potrzeby bliskości. A bywa, że potrzebujemy Hestii – ciszy, samotności, porządku.
To właśnie ta złożoność czyni kobiecą psychikę tak bogatą. Każda z nas jest “istotą pomiędzy”; pomiędzy wewnętrznymi archetypami a zewnętrznymi oczekiwaniami. Nic dziwnego, że możemy odkrywać konflikty w sobie. Do tego dochodzi jeszcze coś ważnego -co warto podkreślić- patriarchalne wzorce kulturowe. Od zawsze premiowały tylko niektóre cechy- np. uległość, opiekuńczość, podporządkowanie -uznając inne za zagrożenie. Tymczasem archetypy bogiń pomagają nam rozpoznać wszystkie nasze aspekty, także te dotąd wypierane lub demonizowane.
To one mogą być drogowskazami w drodze do samopoznania i pełniejszego życia.
Archetypy są językiem duszy
Według opinii takich osób, jak psychoterapeutki i profesorki z psychiatrii na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Francisco- Jean Shinona Bolen (autorki książki “Bogini w każdej z nas”), czy psychologów jungowskich (jak Murdock, Webster- których książki polecałam Wam wielokrotnie przy postach na Ig), gdy kobieta odkrywa, która bogini w niej działa- zyskuje wgląd w to, co ją motywuje, co ją frustruje, czego potrzebuje, gdzie tkwi jej potencjał. To wiedza, która nie tylko wspiera indywidualny rozwój, ale może pomóc zrozumieć własne wybory, konflikty i relacje. Uczy, że nie trzeba być “jakąś konkretną kobietą”, spełniać czyichś wyobrażeń. Można po prostu być sobą, z całą wewnętrzną różnorodnością.
Co więcej –wiedza o boginiach jest cenna także dla mężczyzn. Pomaga im zrozumieć, że kobiety nie są jednorodne, że różnią się między sobą nie z kaprysu, lecz z głębokiej, archetypowej prawdy. Uczy, że nie można mieć wobec wszystkich kobiet tych samych oczekiwań. Pokazuje, dlaczego jedna kobieta potrzebuje wolności, inna- bliskości, jedna ceni kontemplację, inna wyzwania i rywalizację. To także zaproszenie dla mężczyzn, by odkryli swoje własne archetypy – herosa, ojca, kochanka, pielgrzyma. Są na ten temat książki:); od Campbella po “Żelaznego Jana” – aż po książkę Bolen o bogach greckich:).
Z perspektywy psychologii jungowskiej, archetypy bogiń to nie tylko inspiracje. To wewnętrzne postaci- obecne w snach, impulsach, pragnieniach, które możemy przywoływać, rozmawiać z nimi, korzystać z ich siły w chwilach zwątpienia. Są trochę jak wewnętrzne przewodniczki. Uczą nas, że mit może być “teraźniejszym lustrem”. Albo jak pisała badaczka świadomości i psycholożka- Jean Houston- (co dało mi kiedyś inspirację do refleksji):
“Zawsze traktowałam mity jak coś, co nigdy się nie wydarzyło, a co jednak zdarza się ciągle.”
Atena
W mojej pracy z kobietami-Atenami najczęściej nie widzę w nich braku dyscypliny. Wręcz przeciwnie. Te kobiety nie potrzebują jeszcze więcej dyscypliny, jak z reguły sądzą. I czasem mi jest smutno jak się katują i wiele od siebie wymagają; ale rozumiem to, bo też kiedyś tak robiłam i czasem na tym się nadal łapie, że mam taki program, ale pracuję nad nim stale. Ateny bowiem potrzebują często odkryć, że kobiecość to też moc. Często brakuje im pozwolenia na miękkość, zmysłowość, spontaniczność i pozwolenia sobie na to, by .. czuć.
Kim jest Atena?
Atena -archetyp mądrości, strategii i lojalności wobec porządku
Atena to archetyp kobiecej mądrości, zdolności logicznego myślenia, strategii i praktycznego działania. Uosabia siłę intelektu, racjonalność i umiejętność planowania, nieodłączną od konsekwencji i zdolności do realizacji celów. Kobieta, w której aktywna jest Atena, często działa “z głowy”- kieruje się rozumem, stawiając go przed sercem. Nie oznacza to braku emocji, ale raczej priorytet dla logiki, kompetencji i efektywności.
To kobieta, która nie zawsze potrzebuje akceptacji ze strony mężczyzn, ale często ich podziw i szacunek zyskuje i lubi to- zwłaszcza jeśli odnalazła się w męskich strukturach (wojsko, polityka, nauka, prawo, dyplomacja, inżynieria). Prawda jest taka, że Atena jest kobietą, która zna reguły gry- i gra nimi lepiej niż niejeden mężczyzna. Jej psychika przypomina “mapę taktyczną”; widzi cele, ryzyka, potencjalne sojusze. Umie być doradczynią, liderką, organizatorką. Jej bronią jest strategia, a tarczą- chłodna analiza.
Atena jako “córka ojca” i strażniczka porządku
W micie Atena wyskakuje z głowy Zeusa -dorosła, uzbrojona, gotowa do walki. Nie zna matki, nie zna ciała. Z tej symboliki wynika specyficzna lojalność wobec ojca i “porządku świata”.

Kobieta z dominującą Ateną często nie kwestionuje patriarchatu -wręcz przeciwnie, potrafi iść jego zasadami (często nieświadomie), o ile daje jej możliwość rozwoju i uznania. To tzw. archetyp “córeczki tatusia“, ale ja nazywam to raczej”córką ojca”, bo nie każda kobieta umie utożsamić się z tą pierwszą nazwą, która czasem jest potocznie używana jako opis kobiety/dziewczynki- oczka w głowie taty, lub osoby rozpieszczanej przez ojca. Wiele z nich jest nimi- to jest fakt. Ale “córka ojca” może – tak jak ja- ojca nawet nie doświadczyć fizycznie, a nadal być córką ojca, co może początkowo wydawać się nielogiczne:). To bardzo złożony temat, ale uwierzcie mi na słowo- prędzej czy później- taka kobieta odkrywa, że jest ulubienicą.. innego mężczyzny: osoby uznanej za autorytet, sąsiada, nauczyciela, szefa, dziadka, wujka. Wszystko zależy na kogo zaprojektowało się .. ojca:). Przykładowo: mnie wychowywał dziadek podporucznik, historyk i matematyk, byłam podobno jego ulubienicą. Jak umarł, pozostawił mi wszystkie swoje pamiątki, choć byłam jego jedną z wielu wnuczek. U mnie wręcz dosłownie można by było określić tą sytuację, że zastępował mojego ojca, dopóki żył. Od zawsze też lepiej rozmawiało mi się z kolegami, łatwiej budowałam z nimi relacje, dobrze się czułam w męskich dziedzinach, także tych sportowych, sama zawsze byłam wysportowana, wybierałam wiele pasji, gdzie nie było wielu kobiet, np wyprawy odkrywcze z archeologiem. Zawsze byłam doradcą prezesów, szefów, architektów, wspólniczką mężczyzn. A nawet polubił mnie gangster z osiedla:). Oczywiście każdy ma swój złożony obraz i ten z mojego samoświadectwa – nie jest jedyny. Ale może komuś pomoże odkryć w sobie podobny program.
“Córka ojca”- jeszcze inaczej -jest określeniem kobiety lojalnej wobec autorytetu mężczyzny, która ceni często bardziej jego opinię, a zazwyczaj po prostu szuka u niego potwierdzenia swojej wartości. Ah, jak niefajnie się to pisze, dużo lepiej brzmi ..”prawa ręka prezesa” :). Mam dystans do tego; jestem wdzięczna, że to odkryłam- bo to część mnie. A im więcej wiemy o sobie- tym łatwiej to uzdrowić. Czyli wyciągamy z cienia na światło dzienne:).
Przyciągam dużo kobiet Aten. To są często asystentki dyrektora, prezydenta, kierowniczki, prezeski, businesswoman, ale nie tylko. Większość moich Klientek już odkryła jak nie opłaca się być niezintegrowaną Ateną na dłuższą metę.
Zintegrowana Atena
Gdy archetyp Ateny nie dominuje, ale jest jednym z aktywnych głosów w psychice kobiety- może stać się potężnym wsparciem w momentach, które wymagają chłodnej oceny, planowania, zorganizowania się. Potrafi wtedy wspierać inne archetypy: np. Herę -w budowaniu relacji, czy Artemidę- w realizacji projektów służących innym kobietom. Zintegrowana Atena pozwala kobiecie w pełni wykorzystać swój intelekt i zdolności analityczne, bez konieczności odcinania się od innych aspektów siebie: intuicji, emocji, wrażliwości. Wtedy przestaje być “męska”, a staje się całością: kobietą, która myśli jasno, działa skutecznie i nie zapomina, że wiedza służy życiu.
Nazwijmy to wprost; Atena jest archetypem KOBIECYM (nie- męskim!). Atena uczy nas, że racjonalność i klarowność myślenia nie są tylko domeną mężczyzn, ale że mogą stać się częścią kobiecej tożsamości bez konieczności porzucania swojej płci. Kobieta z aktywnym archetypem Ateny nie musi “udawać faceta” – ale często tak się czuje i odbija jej to świat hasłami, jak np. “jesteś podobna do swojego ojca”, “wybrałaś męski zawód”, bo świat premiuje jej cechy jako “męskie”.
Siostrzanność, czy lojalność
Atena – z moich obserwacji- to wewnętrzny konflikt: między rozumem a sercem, lojalnością a siostrzeństwem, zasadami a intuicją.
To typ kobiety, która często myśli szybciej niż czuje. Choć tak naprawdę- to serce pierwsze reaguje (kilka sekund wcześniej niż umysł), ale Atena potrzebuje nauczyć się je doceniać. Za to, gdy widzi plan, zna rozwiązanie, reaguje spokojem, kiedy inni miotają się w emocjach. Gdy nie wie, co zrobić -analizuje. Gdy wie – działa. Nie zawaha się podjąć trudnej decyzji, stanąć w obronie idei, naprawić system. W jej świecie każde działanie ma cel i sens. Ja lubię Ateny za to. Nawet… gdy czasami potrzebują jeszcze potwierdzenia moich słów od.. mężczyzny, albo innego autorytetu haha. To są dopiero gagatki. Ale ..moja Mentorka też ze mną nie miała nigdy łatwo. I dziękuję jej za to, że była tyle lat wobec mnie cierpliwa.
Atena często działa z ramienia porządku, który ją uznał. W micie to Zeus uznał ją za “jedyną godną”. W psychice- to ojciec, autorytet męski, system edukacji lub szef, który “dostrzegł” w niej potencjał. Atena lojalnie służy tej sile. Jednak ten rodzaj lojalności może prowadzić do konfliktu z innymi kobietami. Atena nie odczuwa naturalnej siostrzaności – często nie rozumie kobiet, które płaczą, wzywają do emocjonalnej wspólnoty. Jest sceptyczna wobec “miękkich serc” i instynktownej wrażliwości. Woli działać niż czuć.
Czasem czuje się obco wśród kobiet, a czasem wręcz traktuje inne kobiety jak rywalki. Wspiera mężczyzn, ale nie rozumie kobiet, które mówią “nie wiem, ale czuję”. W micie- Atena przypadkowo zabija swoją przyjaciółkę Pallas. W życiu- może “zabić” przyjaźń, relację, jeśli poczuje zagrożenie autorytetu. Czasem to archetyp samotności lub poczucia odrzucenia.
W dorosłym życiu Atena to często kobieta zadbana, w garniturze, czasem szpilkach, z notesem, która lubi kontrolować, organizować. Jeśli wychodzi za mąż, to za “herosa” – kogoś, kto imponuje siłą, osiągnięciami, logiką. Kogoś..kogo uzna za godnego.
Cień Ateny- chłód, oddzielenie, brak ciała
Atena bywa niestety odcięta od własnego ciała. Jej “zbroja” to nie tylko ochrona, ale też dystans. Ciekawe jest to, że często jak rozmawiam z kobietami o tym archetypie, to okazuje się, że ich poród był odbierany przez mężczyznę. A nawet często po cesarce! Czyli prawie jak w mitologicznym urodzeniu Ateny. Dziecko trafia wpierw w ręce mężczyzny!
Nie bez znaczenia jest to, że w opowieści Zeusa bolała głowa, zanim się z niej urodziła córka .. gotowa do działania, już w zbroi. Ateny- jeśli “są za bardzo w głowie”- często muszą się uporać z nawracającym bólem głowy. Zazwyczaj w sobotę, bo całym tygodniu działania, które nazywam wymagania>zasoby.
Gdy zintegrowana Atena potrafi łączyć logikę z empatią, strategię z wizją, działanie z wewnętrznym kompasem wówczas jest w stanie budować nowe, zdrowe relacje, w tym z kobietami i nie musi już “trzymać się z mężczyznami”, by czuć się wartościowa. Może stanąć wówczas po stronie kobiet i je inspirować.. i inspirować się od nich. Bo kobiecość to wielka siła.. wewnętrzna. A Atena początkowo chce tworzyć imperium tylko na zewnątrz.
Gdy ciało mówi “Wystarczy”
Kiedy Atena przestaje już “ogarniać”, to ciało zaczyna mówić. Na początek zazwyczaj poprzez brak apetytu albo przeciwnie, napadami głodu na coś, co nigdy nie miało miejsca w jej diecie. Potem pojawia się napięcie, problemy hormonalne, problemy gastryczne, albo ciągła kontrola masy ciała pomimo zdrowego wyglądu. Kolejny etap to już- zatrzymanie: ciała, miesiączki, libido, relacji.
Atena może mieć świetnie rozpisaną dietę i suple, a jednak czuć się “obok siebie”. Bo to nie o to chodzi. W niej wszystko musi działać, a kiedy nie działa, pojawia się frustracja.
Ale ciało nie działa jak maszyna -nie podda się logice, jeśli brakuje mu .. po prostu obecności.
Atena niezintegrowana- kiedy siła odcina od ciała
Atena, która “nie zna matki”, zazwyczaj nie zna też swojego wewnętrznego dziecka i swojej “wewnętrznej matki”. Pogardzająca tym co uznaje za słabe, kobiece- jakby nie akceptuje części siebie (nie kocha siebie w pełni). Urodzona z głowy Zeusa, symbolicznie “wypchnięta” ze świata kobiecego doświadczenia, odcięta od emocji i instynktu- potrafi działać, ale nie zawsze potrafi czuć. Często właśnie taki wzorzec kobiety zapamiętała także z domu. W pracy terapeutycznej z kobietami o dominującym archetypie Ateny często pojawia się brak dziecięcej radości, kreatywności, elastyczności, bliskości z matką, a w ciele pojawiają się – chroniczne napięcia, bóle karku, szyi, problemy hormonalne. Bliskość matki – to jej czułość na co dzień i akceptacja dziecka takiego jakie jest, dotyk, który przekazuje łagodność i troskę, a nie ciągłe działanie obok w tle (nawet w teorii: wszystko dla dziecka), bo trzeba wyprać, posprzątać, skontrolować, umyć, przygotować, wyszorować…
Kiedy kobieta trzyma się logiki lub sukcesu, ale unika bólu i czułości, jej ciało zaczyna jakby domagać się głosu.
Efekt Meduzy – oziębłość jako strategia przetrwania
Atena może nie być świadoma swojej mocy i wpływu, jaki wywiera na innych. Jej chłodna, analityczna obecność, skupienie na faktach, brak ekspresji emocji -mogą onieśmielać, zatrzymywać przepływ. To nie zawsze jest pycha, tylko często mechanizm obronny. “Tarcza z głową Meduzy” jako jej ochrona przed światem, który mógłby ją zranić, gdyby była zbyt miękka.
Skąd nagle pojawiła się meduza? W mitologii -Atena nosiła na swojej tarczy głowę Meduzy– potężnego symbolu grozy, który potrafił zamienić w kamień każdego, kto spojrzał jej w oczy. To właśnie ta metafora stała się inspiracją dla określenia „efekt Meduzy” -kiedy czyjaś postawa, chłód emocjonalny czy nadmierna intelektualizacja “zamraża” kontakt i zatrzymuje przepływ w relacji.
Dla Ateny to często nieświadomy mechanizm obronny: chłód i racjonalność pozwalają przetrwać w świecie, w którym miękkość, emocjonalność czy podatność byłyby zbyt ryzykowne. Ale z czasem ten pancerz- choć skuteczny- może oddzielać ją od bliskości i od samej siebie.
Kobiety -Ateny nie płaczą łatwo. Ich siłą stała się niezależność, ale ceną bywa samotność, perfekcjonizm, dystans emocjonalny w relacjach. Brakuje miejsca na słabość, na nie-wiedzenie. Dlatego mogą doświadczać bolesnych owulacji, suchości, trudnych cykli czy niskiego libido.
W psychodietetyce: ciało Ateny może być napięte, perfekcyjnie prowadzone -ale nieodżywione
Kobieta – Atena zna kaloryczność, trzyma rytm, suplementuje jak strateg. Ale nie zawsze je tak, jakby siebie kochała. Nie słucha sygnałów, tylko planu. Często “ogarnia” wszystko – oprócz samej siebie. Może długo nie mieć objawów, a potem nagle – załamanie. Zaburzenia cyklu, ciało, które wydawałoby się “nie współpracuje”, wypalenie, bezsenność, utrata radości życia.
W pracy z kobietami o takim profilu często pojawia się temat kontroli – nawet przy jedzeniu.
Posiłek przestaje być karmieniem, a staje się testem: siły woli, poprawności wyboru, zgodności z planem, skuteczności strategii.
Strategia przejmuje ster, a ciało – zamiast być domem/świątynią – staje się projektem do zarządzania. Pilnie notowanym, codziennie ocenianym, nieustannie “doskonalonym”. Ale bardzo rzadko… czule słuchanym. Wiele Aten opowiada mi o swoich relacjach z matkami w dzieciństwie- które dosłownie tak wyglądały- “ciągłe doskonalenie”, często też była wzmacniana przez matkę rywalizacja.. między siostrami, czy koleżankami.
Kiedyś jedna z moich klientek powiedziała:
„Nie wiem, co jem – ale wiem, co powinnam jeść”.
Znała kaloryczność, indeksy glikemiczne, makroskładniki. Ale nie wiedziała, czy jest: głodna, spragniona. Nie potrafiła zjeść śniadania, jeśli nie “zasłużyła ruchem”. Nie czuła sytości, za to czuła spełnienie planu lub poczucie winy/porażki, gdy zrobiła coś co było niezgodne z planem. I to u niej działało latami. Ale przyszedł moment, gdy ciało ciało miało już dość i się przestało zgadzać.
Ten tryb działania Ateny ma swoją strukturę: solarną, prostą, skoncentrowaną na celu.
Wstajemy o tej samej porze, trzymamy rytm dnia, realizujemy założenia. To rytm słońca: stały, niezachwiany… męski. Zobaczcie na biochemię mężczyzn. Testosteron u mężczyzn ma wyraźny rytm dobowy. Najwyższe stężenie tego hormonu obserwuje się rano, zazwyczaj między 6:00 a 10:00, po czym jego poziom stopniowo spada w ciągu dnia, osiągając najniższy poziom wieczorem i w nocy. Ten stały, przewidywalny rytm hormonalny jest charakterystyczny dla biologii mężczyzny -odpowiada za poranne pobudzenie, gotowość do działania, stabilność nastroju i koncentrację na celu.
To rytmy solarne, zsynchronizowane ze światłem dziennym: jasność, aktywność, działanie.
I nie ma w nim nic złego, ale nie jest to rytm ciała kobiety.
U kobiet natomiast dominują rytmy lunarno-cykliczne; związane z cyklem menstruacyjnym, zmieniającymi się poziomami estrogenu i progesteronu, które wpływają na energię, apetyt, nastrój, potrzeby społeczne i rytm snu. Kobiece ciało funkcjonuje w innej dynamice: nie liniowej, lecz falującej, pełnej przypływów i odpływów. Bywają dni pełne siły i entuzjazmu, ale też dni, kiedy ciało woła o spokój, sen, regenerację. Atena, zapatrzona w efektywność i postęp, często może nie uznać tych sygnałów za “ważne”, zatem uczy się je ignorować. A z czasem -traci z nimi kontakt.
Jak ciało pokazuje niezintegrowaną Atenę
Atena to archetyp mądrości, siły i strategii, ale kiedy brakuje połączenia z ciałem, emocjami i kobiecą pierwotnością, zaczyna chorować… nie tylko psychicznie. Również somatycznie.
Ciało mówi:
- „Tak, trzymasz wszystko …poza sobą samą”
- „Wiesz jak przetrwać… ale nie jak się zregenerować”
- „Dobrze ci idzie, tylko.. za jaką cenę?”
| Objaw | Symbolika |
|
| Zimne dłonie/stopy | brak krążenia czułości | niskie rozgrzewanie przez emocje |
| Znikoma potrzeba dotyku | intelektualizacja relacji | ciało oddzielone od odczuwania |
| Napięta szyja i kark , twarz | życie „w głowie” | brak zejścia do brzucha |
| Regularne, dokładne suplementowanie | logika ponad intuicję | biochemiczna kontrola zamiast wsłuchiwania |
| Niskie libido mimo „zdrowia” | “zablokowana Wenus” | napięcie, lęk przed oddaniem |
| PCOS, dominacja estrogenowa, torbiele , sztywna miednica | „nierozładowane” macierzyństwo energetyczne | matka niezintegrowana, emocje zblokowane |
| Zaburzenia snu/ bezsenność | umysł nie wyłącza się | kobieta myśląca 24/7 |
| Perfekcja, struktura, kontrola | ciało „na uwięzi” planów | lęk przed chaosem uczucia |
Zawsze pytam Klientki- Ateny:
Co by się zmieniło, gdyby nawyki, jedzenie stało się formą troski, a nie sprawdzianem siły woli?
Z moich obserwacji – zarówno w pracy, jak i własnej praktyce – pomocne bywa przypomnienie ciału, że może być przyjęte także wtedy, gdy nie spełnia oczekiwań.
Wieczorny rytuał łagodności dla siebie
Kiedy ten temat rozwija się na konsultacjach i pada pytanie: i co teraz? Co ja mam zrobić?
Zawsze odpowiadam wtedy: dla wielu kobiet pierwszym ważnym krokiem jest zacząć budować nowy rytuał czułości dla siebie. Małymi kroczkami. Możesz zacząć od wieczornej herbaty ziołowej np ze świętej bazylii tulsi (tulasi) albo macierzanki. Czasem punktem zwrotnym okazuje się też dotyk– poprzez masaż, kąpiel z olejkiem, samoolejowanie.
Spotkałam też kobiety, które wracały do siebie poprzez taniec intuicyjny, przez krąg innych kobiet, przez kontakt z ziemią (ogród, szklarnia, chodzenie boso), z roślinami.
Nie zawsze potrzeba “wielkiej zmiany”. Za co (czasem) córki ojca wpierw się wkurzają na mnie, czasem nie potrafią tego przyjąć, “delikatnie” pogardzają takimi informacjami, ale z czasem zbudowania zaufania, zmiany przekonań, stają się największymi fankami tych rozwiązań. Czerpią z niego radość, przyjemność i mnie to autentycznie porusza, bo często wiem, że to ich pierwsze razy, gdy czują kobiecą troskę tak naprawdę. Czasem potrzebują przejść temat “odwróconej miłości”- czyli wyjścia z iluzji tego co do tej pory uznawały za miłość, a co miłością nie jest. I same stają się wówczas coraz bardziej troskliwe i naprawdę, naprawdę zaczynają widzieć innych wokół, takimi jacy są, a nie poprzez to- co zdziałali.
Odcięcie od pasa w dół, sztywna miednica
Z moich obserwacji wynika, że kobiety o archetypie Ateny często kumulują napięcie w karku, barkach, głowie, czyli tam, gdzie działają, analizują, przewidują. Natomiast dolna część ciała – brzuch, miednica, biodra -bywa uśpiona, niezamieszkana, czasem wręcz zapomniana.
To odcięcie nie dzieje się bez powodu. Ciało jest mądre. Kiedy przez lata nie było bezpiecznie czuć, kiedy dotyk kojarzył się z obowiązkiem albo oceną, kiedy nikt nie uczył, że przyjemność może być łagodna i własna -miednica może się “zamknąć”.
Pojawiają się wtedy objawy, które bywają długo ignorowane lub medykalizowane: napięcie w podbrzuszu, bolesne miesiączki, suchość pochwy, trudność z orgazmem, nawracające infekcje intymne, brak wyobrażeń erotycznych.W anatomii mówi się o miednicy mniejszej – to tam mieszczą się narządy kobiece, jelita, moczowody. Ale w ujęciu symbolicznym, to przestrzeń korzeni, instynktu, seksualności, bezpieczeństwa, granic i twórczości (czakra sakralna). Jeśli nie ma tam naszej obecności – trudno, by coś mogło płynąć. Ciało działa jak ziemia- potrzebuje ciepła, nawodnienia, troski.
Niektóre kobiety, kiedy pierwszy raz siadają w uważnym kontakcie ze sobą -nie wiedzą, jak oddychać do brzucha. Nie wiedzą, jak poczuć miednicę bez napięcia.
To nie jest ich wina. To skutek wielu lat życia w trybie przetrwania, działania, odcinania emocji, zaspokajania potrzeb innych.
Trudności, na które trafiam w gabinecie
Atena nie zna utraty kontroli. Ale to nie znaczy, że nie cierpi. Co może blokować w pracy na poziomie emocji/duszy:
- Nie pozwala sobie na depresję – tylko “słabsze” ją mają
- Nie zna lęku- zna “napady trudności do opanowania” i prosi mnie o kapsułkę na to
- Nie ma traum, tylko “trudne dzieciństwo, które ją wzmocniło”
Cierpi w napięciu i w logicznych wyjaśnieniach. Cierpi w samotności, którą nazywa “niezależnością”.
Co mi pomogło w wyrównaniu aspektu Ateny?
- Zgoda na niewiedzenie
- Przebywanie ze sobą w ciszy, minimum 30 minut dziennie (bez podcastów); zadawanie pytań do SIły Wyższej, odpowiedź przychodzi zawsze w ciszy
- Tworzenie mikro-rytuałów, jak wieczorny, otulający napar z tulsi albo pójście na masaż
- Powolne spacery w naturze; gdy nie wiem jak odzyskać siebie, to idę w naturę -po prostu. Zawsze pomaga.
- Kontakt z siostrzeństwem, mi pomogła moja grupa kobiet; wspieramy się i akceptujemy- choć znamy swoje mocne strony i cienie
- Wyrażanie siebie, mówienie o tym co czuję, a jak jeszcze nie jesteś w stanie- to to opisz w 3 porannych stronach w zeszycie- tylko dla siebie, albo namaluj co czujesz, albo zatańcz to:) Ważne by to wyrazić.
Na koniec, przypomnienie:
„Ciało nie zdradza – ono woła”

4 odpowiedzi na “Czym są archetypy bogiń? Archetyp Ateny – córka z głowy, córka logiki / “córka ojca””
Dopiero raczkuję w temacie archetypów – nigdy nie pomyślałam, że mam w sobie coś z Ateny, obstawiałabym raczej Hestię lub może trochę Artemidę, ale widzę, że podobnie jak w temacie ran, nosimy w sobie różne części.
Bardzo pomoga mi przyjrzenie się schematom.Moja Atena jest o kontroli i surowości. Kontrola daje poczucie bezpieczeństwa. Ten post bardzo fajne koresponduje z Twoim postem o myślach. Wiem, że gdzieś w głębi serca mam przekonanie, że świat jest wrogi i chcę je zmienić, nie wiem jeszcze jak, ale cieszę się, że to widzę.
Bycie 30 minut w ciszy. Zacznę od tego.
Dziękuję za przeciekawy artykuł – nigdy nie byłam jakąś wielką fanką mitologii a przeczytałam go z zapartym tchem 🙂
dziękuję, że napisałaś <3 w wielu z nas Atena jest taką strażniczką, która kiedyś musiała przejąć ster, żeby w ogóle dało się przeżyć.
I to, że widzisz pod spodem przekonanie „świat jest wrogi”- to jest już moment przełomu, łoł super, to totalnie częsty program w PL, postkomunistycznej zwłaszcza. Bo dopóki przekonanie jest niewidzialne, ono prowadzi ciało: napina, przyspiesza, buduje gotowość do walki. Kiedy je zauważamy, odzyskujemy wybór.
30 minut ciszy to świetny start, później polecam nawet słuchawki zdejmujące szum- coś jak komora deprywacyjna (pomaga to regulować układ nerwowy). Bycie w zupełnej ciszy- to kolejny level. Sama będę teraz testować (nawet u mnie na wsi!) -za inspiracją (coś jak suplement bez kapsułki dla regeneracji zbyt napiętego całe życie układu nerwowego)
Kolejny artykuł., który chłonę i tak jak mega ciekawa, wciągająca ksiązka, tak ten artykul czytałam jednym tchem, nie mogąc się doczekać kolejnego akapitu.
Super, że odnosisz się w kontekście do Twoich podopiecznych, czytając to, przypomniałam sobie, jak na konsultacji mojej córki, powiedziałaś, że nie widzisz ze mną długofalowej wspólpracy, bo czujesz że podołam sama. To mi dało wiatru w skrzydła. Twoja wiedza, analiza,przenikliwość, znajomość ludzi jest niebywała.
Wszystkiego dobrego Karola
Miło to słyszeć, dziękuję Ci za ten komentarz. Bardzo się cieszę, że to, co powiedziałam, dało Ci wiatr w skrzydła. Atena właśnie o tym jest: o spokojnej, trzeźwej sile, która nie odbiera sprawczości, tylko ją wzmacnia. Dobrego dla Was<3