Insulinooporność: historia nieprzyjęcia
Ciało nie odmawia przyjęcia energii –
ono odmawia przyjęcia tego, co postrzega jako zagrażające.
I robi to tak, jak potrafi najlepiej – zamykając się
Tak rozumiem dziś insulinooporność. Nie jako gotową chorobę, ale proces zamykania się komórek przed przyjęciem: energii, glukozy, sygnału życia.
IO to stan, który mówi: “Jeszcze nie teraz. Nie jestem gotowa. Nie wiem, czy mogę zaufać”.
Od lat przyciągam temat glikemii, zarówno w gabinecie, jak i w moim osobistym doświadczeniu. A wierzę, że przyciągamy to, co domaga się zauważenia, zrozumienia i ..zaopiekowania.
Moja siostra od dziecka choruje na cukrzycę typu 1 i dziś pracuje jako pielęgniarka edukacyjna z dziećmi z tą diagnozą.
U mnie przez wiele lat towarzyszyła hipoglikemia reaktywna, późno rozpoznana, a po trzydziestce- pojawiła się diagnoza: cukrzyca typu LADA (autoimmunologiczna forma cukrzycy insulinozależnej, trochę wymykająca się prostym klasyfikacjom).
Z czasem zauważyłam, że insulinooporność i wrażliwość insulinowa to nie są u mnie stałe parametry. Zmieniają się zależnie od cyklu, stresu, relacji, aktywności oraz emocji.
Najlepsze wyniki i prawie całkowite zejście z insuliny osiągnęłam w 2024 roku. Ale nadal bywa sinusoidalnie.
I to też jest dar – bo widzę, jak bardzo ten temat czuje moje ciało, i jak mogę dzięki temu wspierać innych.
Prawo przyciągania podobnego i praca z IO w gabinecie
Ponad 70% moich klientek mierzy się z zaburzeniami glikemii. Około połowa z nich ma stwierdzoną insulinooporność lub/i cukrzycę. To nie przypadek. Przychodzą do mnie kobiety, które – zresztą podobnie jak ja – doświadczyły trudności z przyjmowaniem, często..słodyczy życia.
Wiele z nich nigdy nie czuło się bezpieczne z odżywianiem – siebie samych i swoich potrzeb.
Dlatego w pracy z IO nie zaczynam od protokołu. Zaczynam od budowania zaufania. Od pytania:
Na jakim etapie przyjmowania jesteś? Czy umiesz jeszcze coś przyjąć bez walki lub bez lęku?
To, co dzieje się w gabinecie, jest często lustrzanym odbiciem moich własnych procesów.
I dzięki temu mogę prowadzić i dzielić się doświadczeniami- jako towarzyszka tej złożonej, czułej drogi.
Glikemia metaforycznie
Gdybym miała uchwycić istotę glikemii jednym zdaniem, powiedziałabym:
to historia przyjmowania – i granic.
Na ile jesteśmy w stanie przyjąć życie, bliskość, słodycz, zaufanie?
A na ile – w obliczu wcześniejszych zranień – ciało uczy się się przed tym chronić, zamykać, nie czuć?
Glikemia to również opowieść o zasobach; o tym, czy mamy wewnętrzne paliwo, gdzie ono przecieka, i czy umiemy korzystać z niego z czułością, a nie przymusem.
To także wątek relacji z ojcem – tym cielesnym, sczasem symbolicznym. Z jego obecnością lub nieobecnością. Z pytaniem, które tak często słyszę w przestrzeniach terapeutycznych:
“Czy widziałaś siebie w jego oczach?”
To również temat oczekiwań, kontroli, bycia widzianą i przyjętą – na swoich warunkach.
I oczywiście – to także relacja z sobą samą. Z pytaniem: czy potrafię przyjąć siebie?
U mnie ta historia miała dwa główne wątki:
złość, której nie wypowiedziałam i słodycz, którą musiałam nauczyć się sobie dawać- bezpiecznie.
Ale o cukrzycy – jako archetypie i biochemicznej opowieści – napiszę osobno.
Dziś skupmy się na jej przedsionku – insulinooporności.
To zaburzenie, które u wielu osób pojawia się jeszcze zanim glikemia wyjdzie poza normy. Ale ciało już czuje lęk.
Już wysyła subtelne sygnały:
“Karola, czy to początek cukrzycy?”
“Czy to znaczy, że nie schudnę?”
IO często bywa cichym, somatycznym wołaniem:
“Nie potrafię przyjąć.
Nie wiem, gdzie są moje granice.
Chcę żyć inaczej, ale jeszcze nie umiem.“
Insulinooporność
W 2021 roku napisałam na blogu post o insulinooporności z perspektywy receptorów, glukozy i rytmów metabolicznych. Ale dziś wiem, że to był tylko jeden z poziomów.
Bo insulinooporność ma więcej niż jeden wymiar. Nawet kiedyś stwierdziłam, że ma 8 wymiarów.. Tyle udało mi się na ten moment odkryć:)
I każdy z nich: biochemiczny, hormonalny, emocjonalny, duchowy – ma swój udział w tym, że komórki przestają reagować na sygnał przyjęcia.
“Nie mogę tego przyjąć” – mówi ciało.
Więc robi to, co potrafi najlepiej:
zamyka się przed insuliną (przed ..słodyczą, zaufaniem“)
Biochemia insulinooporności
Czym jest insulinooporność?
Insulinooporność to stan, w którym komórki organizmu (mięśnie, adipocyty, hepatocyty) tracą wrażliwość na insulinę– hormon, który otwiera drzwi do komórki dla glukozy.
To brak odpowiedzi na insulinę.
W reakcji: trzustka wydziela jej coraz więcej → hiperinsulinemia → stan zapalny → zaburzenia metaboliczne
Patomechanizmy kluczowe w IO (te oficjalne)
- Defekt transporterów GLUT – glukoza nie dostaje się do wnętrza komórek
- Wątroba nie hamuje produkcji glukozy mimo wysokiej insuliny
- Hiperinsulinemia zaburza lipolizę i lipogenezę – rośnie pula wolnych kwasów tłuszczowych.
- Stan zapalny i dysfunkcja mitochondrialna nasilają opór komórek na insulinę.
Długotrwała IO może prowadzić do ➤ stanu przedcukrzycowego ➤ cukrzycy typu 2 i powikłań metabolicznych
Żółć, receptory metaboliczne i insulinooporność – zapomniany związek
Choć najczęściej myślimy o żółci jako o czymś, co trawi tłuszcze, współczesna hepatologia i endokrynologia metaboliczna pokazują coś dużo ważniejszego:
żółć jest aktywnym sygnałem hormonalnym, który reguluje glikemię, stan zapalny, mikrobiotę i wrażliwość insulinową.
W moim planie działania to często jeden z fundamentów równowagi metabolicznej. O mocy woreczka żółciowego zdążyłam już napisać pare lat temu post na blogu. Tutaj uzupełnię tą wiedzę o nowe zagadnienia związane z glikemią.
Dziś nie wyobrażam sobie pracy z insulinoopornością czy cukrzycą bez włączenia tego zagadnienia; bez patrzenia na wątrobę, pęcherzyk żółciowy, przepływ, gorzkie smaki i zioła, które tę drogę usprawniają. Tak, udało mi się dzięki temu pomóc bardzo dużej ilości osób.
Na Instagramie ktoś kiedyś nazwał mnie “dietetykiem-zielarką, propagatorką gorzkich ziół” – i rzeczywiście, w tym temacie gorzkie mają swoje jasne, udokumentowane naukowo miejsce.
Bo to właśnie one przywracają coś, co w nowoczesnym świecie zostało niemal całkowicie utracone: fizjologiczny przepływ żółci, a wraz z nim równowagę hormonów metabolicznych.
Kwasy żółciowe aktywują dwa kluczowe receptory:
→ FXR (Farnesoid X Receptor). Obecny w wątrobie i jelitach. Gdy działa prawidłowo (jest aktywowany przez żółć):
- wątroba zmniejsza glukoneogenezę (czyli produkcję cukru “na zapas”),
- poprawia się tolerancja glukozy,
- obniża się stężenie glukozy we krwi,
- poprawia się wrażliwość insulinowa (HOMA-IR),
- reguluje się metabolizm kwasów tłuszczowych.
FXR działa więc trochę jak hormonowy przełącznik metabolizmu.
→ TGR5 (Takeda G-protein receptor 5). Zlokalizowany w jelitach, makrofagach, brunatnej tkance tłuszczowej.
Jego aktywacja:
- stymuluje wydzielanie GLP-1, hormonu inkretynowego poprawiającego poposiłkową kontrolę glukozy, co kolejny raz potwierdza biologiczny mechanizm łączący żółć z poposiłkowa kontrolą glikemii,
- zwiększa wydatkowanie energii,
- łagodzi stan zapalny.
To może oznaczać jedno:
bez dobrej żółci -może nie być dobrej glikemii (!)
Co się dzieje, gdy żółć “stoi”, jest gęsta lub produkowana w małych ilościach?
Zastój żółci (cholestaza subkliniczna) może wynikać z:
- dysfunkcji pęcherzyka żółciowego,
- stłuszczenia wątroby,
- niskotłuszczowej diety,
- stresu i zaburzeń nerwu błędnego,
- dysbiozy jelitowej,
- powolnego opróżniania żołądka / SIBO,
- zbyt rzadkich posiłków
- leków w tym- często- antykoncepcji, SSRI.
Konsekwencje zastojów żółci są precyzyjnie opisane w literaturze hepatologicznej:
W skrócie: pogorszenie trawienia tłuszczów → wzrost stanu zapalnego. Niestrawione tłuszcze fermentują, nasilają SIBO, zwiększają przepuszczalność jelit → LPS (endotoksyny) trafiają do krwi, podkręcając systemowy stan zapalny, który blokuje receptory insulinowe.
Żółć ma działanie antybakteryjne. Gdy jej mało → bakterie mogą łatwo kolonizować dwunastnicę i jelito cienkie, co:
- zwiększa stany zapalne,
- upośledza trawienie,
- dalej obniża wrażliwość na insulinę.
Inne konsekwencje słabego przepływu żółci
Słaba praca żółci to też słabsze wchłanianie witamin ADEK, a tym samym- spadek wrażliwości insulinowej. Zwłaszcza witamina D i K2 regulują metabolizm glukozy oraz wrażliwość na insulinę.
Ale także sprzyja to osłabionej detoksykacji hormonów (szczególnie estrogenu). A nadmiar estrogenów sprzyja:
- insulinooporności,
- huśtawce glikemii,
- zaostrzeniu PMS lub/i PCOS.
Zahamowanie receptorów FXR i TGR5 → spadek GLP-1 i gorsza glikemia
Kwasy żółciowe zwiększają wydzielanie GLP-1, hormonu odpowiedzialnego za poposiłkową kontrolę cukru. Mniej GLP-1 oznacza:
- większe skoki cukru,
- większy głód,
- słabszy poposiłkowy wyrzut insuliny,
- większe ryzyko cukrzycy typu 2.
GLP-1 (glucagon-like peptide-1) to hormon jelitowy wydzielany przez komórki L w jelicie cienkim i grubym. Jego działanie to po prostu biochemiczna poezja regulacji. Ja bym go nazwała to hormonem sytości, równowagi i glikemii.
Co robi GLP-1?
- Zwiększa wydzielanie insuliny (ale tylko wtedy, gdy glukoza jest wysoka)
- Hamuje glukagon (czyli zmniejsza wątrobową produkcję cukru)
- Spowalnia opróżnianie żołądka (stabilizuje poposiłkowe wzrosty glukozy)
- Zwiększa uczucie sytości
- Obniża stan zapalny
- Reguluje apetyt na poziomie mózgu (podwzgórze)
To dlatego analogi GLP-1 stały się ostatnimi czasy popularnymi lekami na otyłość i cukrzycę (Ozempic, Wegovy, Mounjaro). ALE otyłość – podobnie jak insulinooporność – jest chorobą głęboko zakorzenioną w psychice (o czym wspominałam w dawnym artykule), regulacji stresu, historii relacji z jedzeniem i poczuciu bezpieczeństwa. Dlatego istnieje ogromne ryzyko-zresztą obserwowane przeze mnie nagminnie- że szybki farmakologiczny efekt może zastąpić proces troski o siebie i pracę nad przyczynami choroby.
Co więcej, u części osób analogi GLP-1 mogą m.in. nadmiernie spowalniać motorykę żołądka (nudności, zaleganie, gastropareza), a także u niektórych osób -doprowadzić do zapalenia trzustki. Dlatego wymaga to niezmiernej ostrożności i mądrości w planie. Leki te nie zastąpią odbudowy relacji z ciałem, emocjami i nawykami, które leżą u źródła problemu.
Poza tym – ja nadal wierzę, że naturalna regulacja GLP-1 jest możliwa.
Wiemy już, że kwasy żółciowe aktywują receptor TGR5 na komórkach L → to zwiększa wydzielanie GLP-1. To dlatego często zastój żółci + SIBO + brak tłuszczu w diecie → mniejsze GLP-1 → większe wahania glukozy.
Dziś tylko w skrócie napiszę: GLP-1 to hormon sytości, który naturalnie rośnie, gdy:
- dobrze działa żółć (TGR5),
- jemy błonnik rozpuszczalny,
- mikrobiota produkuje maślan,
- stosujemy gorzkie i trawienne zioła (karczoch, mniszek, gymnema, morwa),
- ruszamy się po posiłku.
To dlatego praca z wątrobą, jelitami i żółcią jest kluczem nie tylko do IO – ale też do apetytu, sytości i emocjonalnych relacji z jedzeniem. O jedzeniu emocjonalnym napisałam już jeden artykuł, niedługo pojawi się kolejny, a w nim więcej uwagi poświęcę GLP-1.
A póki co jeszcze raz moja droga dedukcji: Zaburzenia żółci → zablokowane receptory FXR/TGR5 → zmniejszony GLP-1 → wzrost stanu zapalnego → dysbioza → insulinooporność → cukrzyca
Wątroba w centrum regulacji glikemii
Wątroba jest pierwszym narządem, który widzi glukozę po posiłku. W insulinooporności wątroby dochodzi do zaburzenia czterech kluczowych procesów:
1. Wątroba produkuje glukozę nawet przy wysokim poziomie cukru we krwi
– insulina przestaje hamować glukoneogenezę i glikogenolizę → pojawia się hiperglikemia na czczo.
2. Hepatocyty tracą wrażliwość na insulinę
– nie zatrzymują produkcji glukozy, nie gromadzą energii, deregulują szereg szlaków metabolicznych.
3. Wątroba gromadzi tłuszcz
– rozwija się MASLD (dawniej NAFLD), czyli stłuszczeniowa choroba wątroby związana z dysfunkcją metaboliczną.
4. Wzrasta produkcja VLDL i triglicerydów
– pojawia się charakterystyczna dla IO dyslipidemia: wysokie TG, niskie HDL, aterogenne LDL.
Dobre funkcjonowanie żółci i wątroby jest więc nie dodatkiem, ale warunkiem, by ustabilizować glikemię.
Karczoch na ratunek?
Gdy nie wiesz od czego zacząć.. sięgnij po sok z karczocha:) Naprawdę:)
Ale spróbujmy ustalić jakiś wstępny plan działania na bazie tego co już wiemy.
Praktyczne pierwsze kroki:
- Tauryna 500 mg 1-2x dziennie – poprawia przepływ żółci, działa żółciopędnie i wspiera detoksykację
- Witamina C (1000 mg dziennie) – razem z tauryną
- CDP-cholina (250-500 mg dziennie) – wspomaga syntezę fosfatydylocholiny, ułatwia emulgację tłuszczów i odpływ żółci
- Sok z karczocha (np. 20 ml dziennie przed obiadem) – działa żółciotwórczo, chroni komórki wątroby
- Normoglukomin Biolit– min 3 miesiące, kod rabatowy 22KKA,
- zioła gorzkie na dobry początek: olej z czarnuszki – łyżeczka 1-2x dziennie , napar z krwawnika, mniszka i tataraku

Najprostsza mieszanka wspierająca GLP-1 do kuchni:
- Kozieradka – 1 łyżeczka (napar lub zmielona)
- Cynamon cejloński – 1/2 łyżeczki
- Imbir świeży lub suszony – szczypta
Opcjonalnie (w kapsułce lub wyciągu):
- Berberyna 400 mg dziennie, tutaj polecam firmy Hauster (kod rabatowy 15%: 22KKA) .
Do tego wszystkiego dodałabym dwa elementy, które są bardzo ważne, oba “na M”: MAGNEZ i Maitake (ja stosuje firmy Solvelabs i działa tu kod kocieda). Oczywiście warto rozważyć probiotyki, omegę 3, cynk – ale tutaj już każdy musi indywidualnie dobrać do siebie.
Jeśli IO wiąże się u Ciebie z przewlekłym stresem lub lękami: warto rozważyć różeniec górski w postaci – ekstraktu lub nalewki. Ja zawsze odsyłam do ziół, nalewek, ekstraktów w polskiej firmie magicznyogrod.pl (mam tu kod rabatowy: kocieda6). O wielu ziołach przeczytacie na moim Instagramie.
A co jeśli to nie tylko biochemia?
Według psychobiologii insulinooporność często idzie w parze z:
- przewlekłym stresem,
- tłumioną złością,
- chroniczną kontrolą,
- brakiem sygnałów “bezpieczeństwa”.
Spotkałam się z takim zdaniem, które zostawia przestrzeń na refleksję: Insulina zostaje zablokowana, bo sygnał “przyjęcia” wywołuje lęk.
Psychosomatyka IO; granice, autonomia i insulinowy “głos ciała“
Insulina wg psychosomatyki to symboliczny nośnik relacji, przyjmowania, wpuszczania czegoś do wnętrza.
Gdy komórki przestają na nią reagować, organizm jakby mówi:
„Nie chcę tego wpuścić. Nie mogę tego przyjąć. Boję się, że to mnie zaleje, zrani, zniszczy”
Co może “stać za” insulinoopornością?- dla tych, którzy są ciekawi – kim są – do refleksji
- Lęk przed zależnością – u podstaw może leżeć nieświadome przekonanie: “jeśli coś przyjmę, będę słaba”, “muszę polegać tylko na sobie”. To częste u osób, które dorastały w chaosie emocjonalnym, bezprawiu granic lub parentyfikacji
- Zamrożenie emocjonalne i niezaspokojony głód– IO często towarzyszy osobom, które tłumią potrzeby, emocje i sygnały z ciała. To jakby metaforyczne “odcięcie receptorów” – nie tylko od insuliny, ale i od wewnętrznego głosu
- Nadmiar kontroli i ..lęk przed zmianą – ciało zamyka się, bo nauczyło się, że “przyjęcie” = utrata kontroli. Insulina, która powinna być impulsem sytości, odpoczynku, spokoju- wywołuje napięcie !
A więc może insulinooporność to…
- Metafora braku zgody na kontakt z życiem?
- Odruchowy opór wobec przyjęcia dobra, bliskości, słodyczy życia?
- Zamknięcie granic komórkowych – bo osobiste zostały kiedyś naruszone?
„Insulina zostaje zablokowana, bo sygnał przyjęcia wywołuje lęk”
Może więc ciało nie buntuje się przeciwko glukozie, tylko przeciwko temu, co za nią stoi: relacji, zależności, nasyceniu, sytości. Może niechęć do przyjęcia to echo doświadczeń, w których przyjęcie oznaczało zranienie, przekroczenie granic, zależność bez bezpieczeństwa (często w historiach: ojciec, którego ciało nie pamięta jako bezpieczne źródło miłości – ale ten temat rozszerza w przyszłych postach o cukrzycy)
Gabor Mate- przywołam go dla wsparcia
Tak jak Gabor Maté w swojej książce “Kiedy ciało mówi nie” pokazał na przykładzie Jasona z cukrzycą, że chroniczna choroba często ma swoje źródło w zatarciu granic autonomii.
Osoby, które w dzieciństwie nie wypracowały stabilnego poczucia granic, często mają:
- hiperaktywne osie stresu,
- chroniczną kontrolę,
- niską tolerancję na “przyjęcie” energii (dosłownie i metaforycznie).
Tu biochemia spotyka psyche: komórki reagują nie tylko na glukozę, ale na doświadczenia, bezpieczeństwo i sygnały autonomii.
„Cukier biochemiczny to tutaj symbol miłości. A insulina to sygnał: możesz ją przyjąć”
IO to nie tylko kwestia jedzenia, ale także kwestia przyjmowania – sygnałów, emocji, relacji, siebie.
To, jak nasze komórki “odpowiadają” na insulinę, może być odbiciem tego, jak my odpowiadamy na życie. Na szczęście – wiele możemy zmienić. Ogromne znaczenia ma tu praca z przekonaniami- o czym pisałam w ostatnim artykule Myśli mają moc.
Jeśli sygnał przyjęcia budzi w nas lęk,
ciało może zrobić to, co potrafi najlepiej: odmówić, zamknąć się, chronić.
Ale można je nauczyć nowej odpowiedzi – przez troskę, regularność, granice, sytość… i gorzkie zioła

6 odpowiedzi na “Insulinooporność – ciało, które nie chce już przyjmować”
Z każdego artykułu biorę coś dla siebie. Ciekawa jest teoria o zagrożeniu. Temat zaburzonej glikemii jest mi bliski od lat i najczęściej pojawia się wraz ze spadkiem formy psychicznej. Zawsze myślałam, że ten spadek wynika z niewyregulowanej glikemii – mgła mózgowa, nastroje depresyjne, poczucie jakby zdysocjowannia – ale co jeśli jest inaczej? Na odwrót?
Ten artykuł na pewno zostanie ze mną. Temat przyjmowania radości z życia, brak jego “słodkości” i nieustanna kontrola. Ostatnio jest tego mniej, dzięki pracy nad swoimi przekonaniami, zwłaszczamtym, że “świat jest wrogi, zagrażający”. Widzę jak wiele moich zmartwień i lęków z tego wynika… i że to nie jest prawda.
No i gorzkie zioła… tak mi smakuje populin:)
Dziękuję, w wolnej chwili na pewno wrócę i zrobię notatki. Twoje ostatnie artykuły pięknie układają się w jedną całość:)
Dziękuję Ci za tak dojrzałą refleksję. Bardzo porusza mnie to “a co jeśli jest inaczej- na odwrót?”. Bo często układ jest dwukierunkowy: glikemia wpływa na nastrój i jasność myślenia, ale też przewlekłe poczucie zagrożenia i napięcie potrafią rozregulować oś stresu i wrażliwość na wahania cukru. To, że widzisz u siebie przekonanie “świat jest wrogi” i pracujesz z nim, jest ogromnym krokiem w stronę stabilności! I psychicznej, i metabolicznej. A gorzkie zioła… klasyk hihi, ciało czasem wie, czego mu trzeba ; dziękuję
Dziękuję za ten artykuł. Temat IO i cukrzycy jest mi bardzo bliski, myślałam, że dużo już wiem, ale z powiązaniem z woreczkiem żółciowym nigdy się nie spotkałam. Wspominała Pani, że gorzkie zioła nie są wskazane przy problemach z żołądkiem, z wrzodami z tego co zrozumialam. Mąż ma helicobacter i właśnie zapalenie żołądka, kiedyś przechodził żółtaczkę. Jak można tutaj by się wspomóc? Kocham blogi i idę czytać dalej, nie mogę się oderwać, bo każdy temat Pani artykułów mnie niesamowicie interesuje.
Praca nad myślami, emocjami to kolejny kawałek układanki. Pani w komentarzu wyżej mówi, że świat nie jest taki zły i tak naprawdę nie ma zagrożenia. A jak Pani podchodzi do tego tematu jeśli zagrożenie autentycznie jest? Jak wtedy to rozpracowywać?Pozdrawiam serdecznie i proszę nie przestawać pisać????
Mario, dziękuję Ci za tak uważny komentarz. Bardzo się cieszę, że artykuł Cię wciągnął.
Masz rację; przy aktywnym zapaleniu żołądka, nadżerkach czy wrzodach oraz przy silnych objawach (pieczenie, ból, refluks) klasyczne gorzkie zioła mogą podrażniać. To nie znaczy, że nie da się nic zrobić, tylko że warto postawić na delikatniejsze wsparcie i działać etapami.Zaufać tutaj procesowi.
Jeśli mąż ma Helicobacter i zapalenie żołądka oraz historię żółtaczki, to najbezpieczniej:
najpierw dopiąć temat diagnostyczno-lekarski i prowadzenie (H. pylori to konkretny patogen i czasem wymaga protokołu eradykacyjnego)
równolegle warto dbać o ochronę śluzówki i dietę łagodzącą (bez ostrych przypraw, alkoholu, kawy na czczo, dużych porcji, jedzenia „na szybko”)
dopiero potem warto myśleć o mocniejszych bodźcach typu gorycze.
Drugie Twoje pytanie o zagrożenie. Ja rozróżniam dwie rzeczy:
1.lęk, który jest echem przeszłości i odpala alarm mimo braku realnego zagrożenia
2. oraz sytuację, gdzie zagrożenie jest autentyczne.
W tym pierwszym przypadku celem nie jest „uspokoić się na siłę”, tylko przejść w Dorosłego: ocenić fakty, zrobić plan, sięgnąć po wsparcie i działać. Jeśli zagrożenie jest autentyczne i dotyczy życia lub bezpieczeństwa (Twojego albo kogoś bliskiego), wtedy najpierw działamy konkretnie z poziomu osoby Dorosłej: prosimy o pomoc, kontaktujemy się z bliskimi, specjalistą lub odpowiednimi służbami. Dopiero kiedy bezpieczeństwo jest zaopiekowane, wracamy do pracy z układem nerwowym, emocjami, myślami, żeby nie utknąć w stanie ciągłego alarmu.
I tu rozróżnienie jest kluczowe: praca z emocjami nie polega na zaprzeczaniu rzeczywistości, tylko na tym, żeby reagować adekwatnie- ani nie bagatelizować realnego ryzyka, ani nie żyć w “katastrofizacji”, gdy ryzyka nie ma (o tym jest nowy post- trójkąt Karmana, może będzie pomocny).
Dziękuję Ci za dobre słowo o blogu. Będę pisać dalej <3
Wspaniale to wszystko pisałaś w temacie insulinoopornisci. I chociaż nie miałam wcześniej z nią problemu to ostatnie pół roku pokazują mi ,że coś się dzieje. To jak to opisałaś ,od strony psychosomatyki,to jak strzelil wszystko o mnie. Ale cieszę się,że dzięki Tobie mogłam sobie to uświadomić. I teraz zadbać o to z dwóch stron fizycznej i mentalnej. Dziękuję
Dziękuję Ci za ten komentarz. To, że coś „kliknęło” po stronie psychosomatyki, często jest momentem przełomowym 🙂